Moje ulubione kosmetyki, cz. V.
Drobiazgi, które ułatwiają pracę:
Olay, nawilżająca emulsja. Szalenie wydajna, bardzo lekka, szybciutko się wchłania i bardzo dobrze sprawdza, szczególnie u osób z suchą skórą. Nigdy mnie nie zawiodła. Położony na nią podkład nie roluje się, nie ściera.
Oriflame, żel do rąk antybakteryjny. Szczególnie przydatny w plenerze, kiedy nie ma możliwości aby umyć ręce przed wykonywaniem makijażu. Mały, praktyczny, używa się go bez dodatku wody.
Avon, odżywka nabłyszczająca do włosów. Zauważyłam, że używa jej moja znajoma fryzjerka – Agnieszka Marcińczak. Spray cudownie pachnie, jest lekki, nie skleja włosów i przede wszystkim fantastycznie nabłyszcza.
Oriflame, Tender Care, zwany „miodzikiem”. Krem stworzony na bazie wyciągu z plastra miodu. Rewelacyjnie nawilża, łagodzi i zmiękcza skórę. Ja daję go większości modelkom na usta na jakieś 10-20 minut przed nałożeniem pomadki / błyszczyku. Szczególnie przydatny zimą, gdy usta często są spierzchnięta. Przed nałożeniem kosmetyku kolorowego ściągam z ust nadmiar i maluję. Usta dzięki niemu są miękkie, a szminka nakłada się łatwo.