Archive for Styczeń, 2010
Lata 40., cz.I
Makijaż lat czterdziestych to makijaż naturalny, spokojny. Na powiekach szarości, beże i delikatnie brązy, oczy podkreślone delikatnie eyelinerem, brwi naturalne, nieznacznie tylko „poprawione” usta zaś czerwone. Róż stosowano bardzo oszczędnie.
Joan Crawford, Judy Garland i Barbara Stanwyck – gwiazdy Hollywood lat 40 wspaniale oddają piękno kobiet tamtej dekady.
Z uwagi na czas wojny, moda i makijaż były oszczędne i skromne. Najczęściej używanym i najpopularniejszym kosmetykiem była szminka, produkowana w tamtych latach wciąż ręcznie! Modne były wszystkie odcienie czerwieni, karmazynowa, wiśniowa, pomarańczowa, ceglasta.
Do sesji inspirowanej latami 40 zaprosiłam Kasię. Kasia jest modelką o niesamowitym temperamencie i radości życia. Jej duże oczy i piękny uśmiech sprawiają, że obiektyw ją kocha. Fantastycznie pracuje w studiu i bez zbędnych słów łapie „o co w zasadzie chodzi”. Praca z Kasią to sama przyjemność, jej entuzjazm udzielał się nam i chcemy Cię jeszcze, jeszcze i jeszcze!
Groszki i róże.
Modelka o niezwykłej, delikatnej urodzie rozkwitła jak kwiat przed obiektywem Artura Nyka. Subtelny, kobiecy makijaż podkreślił jej wiosenną urodę. Jestem bardzo zadowolona z efektów sesji, a kiedy patrzę na zdjęcia słyszę głos Janusza Radka śpiewającego:
” … Masz takie usta czerwone / Czerwone jak pożar zórz / Zaczarowanych ranków / I zaczarowanych róż
Masz takie oczy zielone / Zielone jak letni wiatr / Zaczarowanych lasów / I zaczarowanych malw … ”
Zzzzimno.
Hu-hu-ha nasza zima zła! My się zimy nie boi i na śniegu zdjęcia robimy!
A nawet make-up!
Fotografował Bartek Koszowski, z którym już caaaaaałe wieki nic nie robiłam. Bartek przyjechał do mnie wczoraj z torbą pełną przeróżnych futrzaków (kiedyś żywych) co wyraźnie budziło wzburzenie w modelce. Kasię udało się jednak przekonać do ubrania futerek
i wywieźliśmy ją do parku w Maciejowie. A tam cisza, spokój i mnóstwo śnieżnego puchu.
W makijażu Kasi zaakcentowałam oczy, zimnym niebieskim cieniem podkreślonym dodatkowym błękitnym brokatem. Usta delikatne, rumieniec subtelny.
Różne twarze, różne stylizacje.
Pamiętam hasło reklamowe sprzed lat – „Każda kobieta ma wiele twarzy”. Make-up, fryzura, ciuchy potrafią zmienić czasami nie do poznania. Bożenka opowiadała mi, że niektórzy znajomi nie rozpoznali jej na zdjęciach wystylizowanych na lata dwudzieste
Kiedy zobaczyłam zdjęcia Kasi z sesji sprzed tygodnia, stwierdziłam, że szalenie trudno jest mi się zdecydować na dwa, trzy zdjęcia. Na tak wielu świetnie wygląda, i w dodatku tak różnie. Wtedy pomyślałam o tym wpisie, o pokazaniu na przykładzie kilku zdjęć jak wiele twarzy może mieć kobieta. Oczywiście, nie bez wpływu jest również to jaki klimat ma zdjęcie.
Tutaj Kasia na zdjęciu zrobionym w czasie wakacji.
A poniżej zdjęcia z naszej ostatniej sesji:
Paweł w roli głównej.
Paweł jest przyzwyczajony do obecności aparatu w swoim życiu od pierwszych chwil życia. Pierwsze pamiątkowe zdjęcia Tatuś pstrykał mu na sali poporodowej. Później przywykł do tego, że Mama go przebiera, mówi gdzie ma usiąść i koordynuje całą sesją tak aby postawić na swoim
Czasami bardzo ciężko jest „zapanować” nad dzieckiem i przekonać je aby chociaż na chwilę usiadło spokojnie w tym oto miejscu i poczekało na „pstryk”. Im starsze dziecko tym łatwiej rzecz jasne. Paweł dorósł już do tego, że starym aparatem sam pstyka zdjęcia domownikom oraz Miśkom.
Moim zdaniem to ważne aby robiąc sesję zdjęciową nie popaść w schematy, próbować zrobić coś oryginalnego a przede wszystkim pozwolić dziecku dobrze się bawić i być sobą. Sesja ma być dobrą zabawą dla fotografa i modela.
Oto kilka zdjęć Pawełka i jego „stylizacji”.
Moje ulubione kosmetyki, cz. V.
Drobiazgi, które ułatwiają pracę:
Olay, nawilżająca emulsja. Szalenie wydajna, bardzo lekka, szybciutko się wchłania i bardzo dobrze sprawdza, szczególnie u osób z suchą skórą. Nigdy mnie nie zawiodła. Położony na nią podkład nie roluje się, nie ściera.
Oriflame, żel do rąk antybakteryjny. Szczególnie przydatny w plenerze, kiedy nie ma możliwości aby umyć ręce przed wykonywaniem makijażu. Mały, praktyczny, używa się go bez dodatku wody.
Avon, odżywka nabłyszczająca do włosów. Zauważyłam, że używa jej moja znajoma fryzjerka – Agnieszka Marcińczak. Spray cudownie pachnie, jest lekki, nie skleja włosów i przede wszystkim fantastycznie nabłyszcza.
Oriflame, Tender Care, zwany „miodzikiem”. Krem stworzony na bazie wyciągu z plastra miodu. Rewelacyjnie nawilża, łagodzi i zmiękcza skórę. Ja daję go większości modelkom na usta na jakieś 10-20 minut przed nałożeniem pomadki / błyszczyku. Szczególnie przydatny zimą, gdy usta często są spierzchnięta. Przed nałożeniem kosmetyku kolorowego ściągam z ust nadmiar i maluję. Usta dzięki niemu są miękkie, a szminka nakłada się łatwo.
Lata 30.
Makijaż lat trzydziestych stanowi pewną kontynuację mody poprzedniej dekady. Brwi nadal są wąskie, ale bardziej naturalne. Punkt ciężkości z oczu przechodzi na usta, które są perfekcyjnie zarysowane. Na rynku pojawiają się pierwsze konturówki, niektóre firmy wprowadzają specjalne szablony, które mają ułatwić wyrysowanie ust o kształcie idealnym.
Ikoną tamtej dekady jest przede wszystkim niezwykłe zjawiskowa Marlena Dietrich.
Do tej sesji zaprosiłam Kasię, z którą miałam już przyjemność współpracować latem. Kasia bardzo się ucieszyła, przybyła z walizą ciuchów, prezentami i ogromnym zapałem. A oto wyniki naszej wspólnej pracy:
Letnie pinholki
Porcja zdjęć sprzed kilku miesięcy autorstwa świetnego fotografa – Bartka Koszowskiego. O nietypowych zdjęciach, zwanych pinholami możecie poczytać tutaj.
A poniżej zdjęcia zrobione w gliwickiej palmiarni. Na zdjęciach Wiktoria Mandryk.