Moje ulubione kosmetyki, cz. III.
Podkład to podstawa. Najładniej podkreślone oczy czy pomalowane usta będą wyglądać nieciekawie jeśli na buzi będzie widać przebarwienia, nierówności czy plamy.
Ja na codzień bardzo lubię używać L’oreal True Match. Fluid jest bardzo delikatny, wspaniale stapia się ze skóra, rozprowadzą się z łatwością. Ponieważ (z reguły) nie mam większych problemów z cerą – podkład ten świetnie się sprawdza. W ciągu dnia, do poprawek mam puder w kamieniu. Lekki i bardzo naturalny efekt, szczególnie latem w upalne dni daje puder mineralny. Przyznaję, że musiałam się nauczyć go stosować. Nie można go nałożyć za dużo – gwarantowany efekt maski i umiejętnie rozprowadzać ruchami kolistymi. Ostatnio testowałam również La Roche Toleriane – świetnie kryje i jest niezwykle delikatny.
Na sesjach świetnie egzamin zdają podkłady Revlona. Dla mnie tym bardziej wygodne i praktyczne w stosowaniu, że opakowania te pozwalają na dowolny dobór odcienia a także na ich miksowanie. Jeśli już mowa o podkładach kryjących używałam również ostatnio kilka razy Vichy Dermablend, zbyt ciężki na codzień, ale do fotografii rewelacyjny. W zasadzie nie wymaga już stosowania korektora, wspaniale maskuje.
Niedawno kupiłam Max Factor Miracle Touche. Zaskoczyła mnie jego konsystencja. Ultra delikatny, aksamitny, niesamowicie łatwo rozprowadza się na skórze. Fajny do szybkiego, porannego makijażu.Można go rozprowadzać palcami, gąbeczką w zestawie albo „normalną”.


