Archive for Sierpień, 2009
Barbarella.
Czy ktoś pamięta Jane Fondę z „Barbarelli”? To było pierwsze skojarzenie Dawida gdy zobaczył Natalię. Nasza kolejna modelka okazało się, że ma ogromny potencjał. Sporo musi się jeszcze nauczyć, wciąż nie do końca pewnie czuje się przed obiektywem aparatu, ale jej śliczna buzia i piękne duże oczy, aż się proszą o fotografowanie.
Stworzyłam kilka stylizacji Natalii – z pomocą welonu udało się stworzyć piękne portrety. Po przewiązaniu oczy czarną przepaską powstało jedno z ulubionych zdjęć Dawida. W czarnej bluzce (ethelaustin), z burzą włosów wygląda zjawiskowo , zielony sweterek (Mark&Spencer) podkreśla rudy odcień jej włosów, na końcu czerwony szal (Terranova) w roli bluzki.



13 sesja.
13 sesja przypadła na ostatnie zajęcia w Biarze. Postanowiłam zrobić coś oryginalnego i wykonałam makijaż drag queen. Sporo problemów miałam ze znalezieniem modela. Panowie na max-models z którymi się kontaktowałam byli średnio zainteresowani, a może po prostu za mało odważni? Na szczęście uratowała mnie Gosia, która przyprowadziła do mnie Adama. Cichy, spokojny – okazał się fantastycznym modelem.
Sesja poślubna.
Tego samego dnia, 31 lipca, brałam udział w jeszcze jednej sesji fotograficznej. Tym razem miałam przyjemność współpracować ze znakomitą, cenioną za swoją innowacyjność i wspaniały warsztat fotografką – Elą Barteczko. Koncepcja sesji poślubionej sobie wiosną tego roku pary była bardzo odważna. Nietypowo ubrani, w nietypowych wnętrzach, pozowali do zdjęć, które na długo zapadają w pamięci i dzięki którym będą mieli jedyne w swoim rodzaju zdjęcia „poślubne”. Mnie było szalenie miło, że mogłam mieć swój wkład w tę sesję. Nie sądzę abym prędko miała propozycję zrobienia Pannie Młodej bardzo, bardzo mocnego makijażu smoky


Więcej zdjęć w galerii oraz na stronie Eli Barteczko. Zapraszam
Złota Ania.
31 lipca po raz drugi spotkałam się na sesji z Anią Gołąb. Poza pięknymi zdjęciami modelki – Ani, fotografka zrobiła również kilka zdjęć typu back stage z kosmetykami w roli głównej, które znalazły się w mojej galerii.
Ania – modelka – to piękna dziewczyna o delikatnej urodzie, nie chciałam aby makijaż ją przytłoczyć. Jego zadaniem było podkreślenie jej uroku. Ania – fotografka – zrobiła zdjęcia w ciepłej, miękkiej tonacji. I tak powstały zdjęcia „złotej Ani”.


Moje ulubione kosmetyki, cz.I
Bardzo lubię paletki z cieniami (i nie tylko) L’oreala. Niektóre z nich są sygnowane nazwiskami gwiazd, między innymi Penelope Cruz, Doutzen Kroes czy Milla Jovovich. Kolory są dobrane odpowiednio do typów urody. Bardzo dobrej jakości i trwałe.

Czarna wdowa?
Druga sesja z Gosią była bardziej „odważna”. Zrobiłam jej bardzo wyrazisty, ciemny makijaż i ubrałam w czarną sukienkę Hexeline. Całość uzupełnił stary, czarny welon mojej babci.


Bożenka.
Znamy się od 12 lat. Prawie jak łyse konie. Razem chodziłyśmy do liceum, czytałyśmy Poświatowską, marzyłyśmy i dobrze się bawiłyśmy. To była tylko kwestia kiedy Bożenka trafi w moje ręce



Obiecałam Bożence kiedyś, że zadbam o jej image w czasie ślubu i wesela. Niestety tak się złożyło, że była wtedy za granicą i nie mogłam Bożence zrobić make up ani Dawid zrobić zdjęć. Ale co się odwlecze – to nie ucieknie
(zapraszam do galerii).
Pierwsza sesja w Chorzowie.
Ania Gołąb jest pierwszą kobietą – fotografką z którą miałam przyjemność współpracować. Jest tegoroczą absolwentką filologii polskiej, osobą niezwykle oczytaną, mądrą a przede wszystkim pracowitą. Fotografując realizuje swoje przemyślane projekty, w których dba o każdy szczegół. Bardzo miło wspominam naszą pierwszą sesję, miała ona miejsce 21 lipca.

Modelka – Agnieszka – przyniosła ze sobą perukę. Część zdjęć jest wykonana z jej użyciem. Ta pozornie skromna i przeciętna dziewczyna po prostu rozkwitła przed obiektywem!

Aklunka.
Moje pierwsze spotkanie z innym fotografem niż Dawid należało do nieudanych. Na dzień dobry w pokoju w którym miały być robione zdjęcia zastałam rozmamłane łóżko z betami na wierzchu. Później okazało się, że miejsce gdzie mogłam sobie rozłożyć swoje rzeczy to mocno zakurzona półka w meblościance. Pan był bardzo zdziwiony ilością moich kosmetyków (zapewniam, że naprawdę nie było ich aż tak dużo) a jeszcze bardziej zdziwiony był tym, że wykonanie pełnego makijażu fotograficznego zajmuje do godziny czasu. „No ja myślałem, że tak 10 minut i już”. Szkoda słów na komentarz. Sesja koniec końców nie doszła do skutku – modelka bez słowa wytłumaczenia nie pojawiła się.
Druga sesja należała już do udanych. Był bardzo upalny czerwcowy dzień, ale w studiu Witalisa i Mirelli było chłodno i przyjemnie. No i panowała bardzo sympatyczna, przyjazna atmosfera.
Modelka – Ania – miała wspaniałe, długie włosy, oczywiście, nie mogłam ich nie uczesać
Więcej zdjęć w galerii.


Gosia po raz pierwszy.
Jedna z firm kosmetycznych miała kiedyś takie hasło reklamowe – „bo każda kobieta ma wiele twarzy”. Wciąż mnie to zachwyca, jak pod wpływem makijażu, przy pomocy dobrego oświetlenia można pokazać inną twarz kobiety.

W rolę kolejnej modelki wcieliła się Gosia, moja koleżanka. Świeżo upieczona studentka, która niedługo wyjedzie ze Śląska do Poznania. Najbardziej spodobały mi się jej zdjęcia czarno – białe (galeria). Czarne, sztuczne futerko, wielka srebrna bransoleta kupiona na Kazimierzu. Albo w dłuugich rękawiczkach i starym, czarnym berecie. Fotografował oczywiście Dawid
